verdadeira-pi blog

Twój nowy blog

to tytuł dzisiejszego maila od janjana. żegnamy Łapka z naprawdę wielkim żalem.
fi.jpg?t=1164812365

nowa

2 komentarzy

nowa ja, nowe wszystko. trawię, porządkuję rzeczywistość za pomocą stwarzającej funkcji słowa. żona, pani, nazwisko, tak wiele, choć to tylko jakieś wyrazy są, a powiedział „światłość” i tak wiele się zmieniło.
za miesiąc synaj, ciepłe morze, dziękujemy za ten wspaniały prezent:-)
a ja idę dalej szukać siebie. tu trochę zostawiłam:
http://wska.blog.pl
.
ściskam, ja

v-pi krakuje

3 komentarzy

i pojechałam do idallique w celu odżwieżenia umysłu. pomogło. było ciepło w środku, choć zimno na zewnątrz, idallique pięknie wygląda, co mi umiliło wspomniane odświeżanie umysłu, choć id jest również piękną swą mądrością!
a ja podróżowałam pośród śnieżycy zamrożonym pociągiem harrego pottera.
mroz.jpg

wyblakłam

Brak komentarzy

wszystkim dziękuję za wsparcie mailowotelepatycznopiwne. moją rodziną są przyjaciele:-)
wczoraj oglądaliśmy :rent:, moja miłość do musicali nie stygnie. polecam, choć mniej wytrwałych może znużyć długawość (130 min, które dla mnie mogłyby trwać wiecznie), i rymy częstochowskie, które rażą nawet po angielsku. ale „today 4 u, tomorrow 4 me” i „525600 minutes…/seasons of love” to jak dla mnie mniam.
kolejna sprawa to zarządzanie ślubem. schudłam już od tego 7 kilo, a nic nie załatwione. teraz skupiam się na jedzeiu, żeby mi spódnica z tyłka nie spadła na kobiercu, więc na resztę czasu nie starcza. sali jeszcze nie widziałam (!), poza tym tak ważne rzeczy jak włosy, jak muzyka, jak usadzenie gości i gościów, kto z kim, a rodzice do siebie plecami, wymyślenie czegoś ciekawego poza żarciem:-), zakup wódy do domu. żżera, zżera, pożera czas i nerw, ale będzie dobrze, welonu nie będzie, oberwiesz bukietem! nie ma jak shot-gun wedding, zbyt często słyszę: jesteś w ciąży? nie? to po co ten ślub? a po to, żebyśsiegupiopytała.
a teraz pada śnieg, a ja szukam ciekawości w stylu romańskim.

dla chętnych, rent:
::o rent::
::seasons of love::

jakoś to będzie, ale jest mi bardzo źle, ktoś mi zrobił straszną przykrość, a moje życie nie wygląda tak, jakbym chciała. jestem niesprawiedliwie oceniana i traktowana, nie dano mi nawet prawa ani szansy się obronić. czuję się źle i potrzebuję wsparcia. [ryczy]. to naprawdę nie przelewki… oceni nas historia;), jak ostatnio usłyszałam, raczej w mało optymistycznym kontekście. a ja nadal wierzę, że oceni nas pozytywnie. i wszystko będzie dobrze… chyba.

tęsknię do tamtych chwil!

eire.jpg

v-pi et al.

Brak komentarzy

w ciągu ostatnich tygodni chodzę do pracy, przygotowuję i kładę wykład, założyłam i prowadzę lusofonię dla luzytanistów, gonię w piętkę, prowadzę zajęcia w domu i spraszam gości na swój ślub (18. listopada, tak, wiem, niedługo:-)). heja-ho, sama chciałam, tańczę jak sobie zaśpiewam, ale głosu nie mam, tłumaczę bajki afrykańskie w trybie natychmiastowym i biorę udział, nie mam czasu wydawać pieniędzy, to bardzo pocieszające, heja-ho. już tak mi odbija że nie umiem napisać normalnej notki, ale daję znać, że żyję :*

czekanie, czkanie…

1 komentarz

fiona3.jpg

i znów czekamy z fioną aż bbc pozałatwia różne ważne życiowe sprawy na mieście, a my czekamy, dorastamy… taka dzidzia była, a już jest dużą, dorosłą panią kotą. urodziła się mniej więcej wtedy, jak urodziło się między nami. a koty mają siedem żyć! haha!
czekamy, a czekając dorastamy.
i bardzo się kochamy;)

a poza tym anegdotka lingwistyczna, na to czekanie. po polsku mówi się „olewać” coś. po portugalsku, żeby było ładniej, mówi się na coś „srać”. nie mogę się do tego przyzwyczaić, mimo, że znam wyrażenie od lat. wydaje mi się zarazem groteskowe i wyjątkowo obleśne.
dziś dostałam maila od naszego przyjaciela „i super, gratulacje że bierzecie ślub, że postanowiliście osrać tę sprawę!*”. najpierw umarłam ze śmiechu, potem z trwogi, a potem poleciałam zobrazować bbc zaistnałą sytuację. nie ukrywam, dodała nam moresu;)

*a chodziło o konkretne osoby:)

a kogo bardziej kochasz, tatusia czy mamusię?

wolne

Brak komentarzy

ksiądz chory, wolne mam, wspominam więc działkę, przygotowując wykład na piątek. siedzę z neolitycznymi artystami, portretując bueyes y bisontes w jaskiniach, stawiając kromlechy i dolmeny.
poza tym piszę sobie, ale już pisać sobie nie umiem. staram się, ale nie wychodzi, jakiś poplątany badziew bez wartości żadnej.
działkę wspominam, a to jabłko… jakoś tak perwersyjnie kojarzy. konotacje biblijne, czy głodnemu jabłko? fajnie nam było na działce o zmierzchu, z owocami:-)

jablko.jpg

dupa, dupa, dupa, dupa!

jest wielu ludzi, którzy się przeceniają , myślą – jak ja nie przyjdę na wesele józia, będzie mu przykro, a impreza będzie nieudana, kiedy józio ma ich kompletnie gdzieś bądź jest mu to zwyczajnie obojętne. ludzie, którzy tak właśnie myślą w mniej lub bardziej ważnych sprawach.

to dlaczego ja miewam odwrotnie?!

przepraszam:-(


  • RSS